Wyjątkowo pracowity dzień. Aż upewniałam się, czy to czwartek. Kilka interesujących osób zatelefonowało. Między innymi kobieta, która pytała o poprzednie wcielenia. Prześledzenie ścieżki jej życia dało na koniec odpowiedź, dlaczego doświadcza lęków, upokorzeń i strat. Bardzo ciekawa osoba i bardzo ciekawa rozmowa. Sama zaczęłam zastanawiać się nad swoimi przeżyciami.
Później był telefon od pana, który bardzo troszczy się o swoją córkę. Pokłócili się ponad dwa lata temu, od tamtej pory nie rozmawiali, teraz doszły go słuchy, że dziewczyna znalazła się w poważnych tarapatach. Niestety, karty to potwierdziły. Od mieczy aż się roiło. Rozpoczęły Czwórką, potem było już tylko gorzej. Na dodatek Wisielec, Wieża i Księżyc. Ileż ta dziewczyna musiała zaniedbać w swoim życiu, że dostaje aż taką lekcję. A może właśnie po to ją dostaje, żeby zrozumieć co jest naprawdę ważne. Optymizmem powiało, gdy wyłożyłam kartę Śmierć. Powrót do domu, koniec, zamknięcie. Poruszyła mnie ta rozmowa.
Na koniec skarga młodej dziewczyny, że chłopak ją rzucił. Karty pokazały go już jako Króla Mieczy, ale ona wciąż lamentuje. I nie dociera do niej, że Rycerz Buław, który przy niej stoi reprezentuje kogoś, kogo ona potrzebuje i szuka. On już jest, stoi przy niej, a ona go nie widzi, nie słyszy. Jakże trudno czasem dotrzeć do ludzi. A przecież dzwonią po nadzieję, podpowiedź. Potem to lekceważą, bo nie tego się spodziewali. Wiele razy zastanawiałam się, czy nie zacząć mówić ludziom wyłącznie to, co chcą usłyszeć, przecież mam „podgląd”. Ale zawsze powstrzymywało mnie przed takim działaniem pytanie, brzmiące gdzieś z tyłu głowy: „Jak długo wytrzymałabyś mówiąc ludziom same kłamstwa?”
W takie czwartki jak ten, czasem mam ochotę zagłuszyć ten głos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz