Unikam odpowiedzi na pytanie, kiedy umrę. Co jakiś czas zdarza się ktoś, kto koniecznie chce to wiedzieć. Karty nigdy nie udzielają takich odpowiedzi, a nawet gdyby udzielały, to i tak odpowiedziałabym jak zwykle: wtedy, gdy przyjdzie pora.
Zdarzają się klienci, których nie lubię. Wciąż pytają o to samo, jakby ich przyszłość była zaprogramowana i dzięki mnie i moim kartom mogli sobie za niecałe 5 złotych za minutę „podpatrzeć”, co będzie dalej. No i cóż. Nie pojawiam się na wizji, ale przyklejam uśmiech do twarzy wzorem prezenterek telewizyjnych i jak katarynka powtarzam te same komunikaty. Dlaczego niektórzy nie potrafią zrozumieć, że przyszłość leży w ich własnych rękach, a karty przekazują informacje na temat ich samych, innych ludzi oraz prognozują, co się wydarzy, bazując na bieżących zamiarach, potrzebach, myślach. Skoro sam Bóg zrezygnował z mocy władania nad człowiekiem, to karty lub wróżbici mogliby taką moc posiąść?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz