środa, 25 lutego 2015

Miła środa

Od jakiegoś czasu telefonuje do mnie pewien klient, któremu wcale nie zależy na wróżeniu, od po prostu chce porozmawiać. Ma na imię Przemek. Około trzydziestki. Życie zdążyło go już doświadczyć, jest pełen rozżalenia i pretensji do świata. Rozmowy z nim są trudne, ponieważ wylewa na mnie wszystkie swoje żale. Nie lubię go, ale z drugiej strony współczuję mu. I nie chodzi tu wcale o pieniądze. Rozmowy prowadzone za pośrednictwem portali ezoterycznych są kosztowne, ale doradcy wcale dużo nie zarabiają. A jeśli wziąć pod uwagę, ile muszą się czasem nasłuchać…
Przemek dzwoni często, czasem nawet kilka razy dziennie. Długie rozmowy są wyczerpujące. Poza tym on nie słucha, on stale coś mówi.
W przerwach między rozmowami z klientami zaglądam na portal randkowy. Przyzwyczaiłam się już do otrzymywania kilkunastu informacji dziennie. Mój profil odwiedza dużo osób, co bardzo mnie podniosło na duchu. Czuję się, jakbym była w dużej korporacji albo na przyjęciu obliczonym na setkę osób. Sama też przeglądam profile innych osób, zwykle mężczyzn. Kobiece profile są bardzo do siebie podobne. Kobiety  zwykle przedstawiają się dwojako: albo jako wampirzyce, gotowe schrupać na śniadanie każdego, kto bodaj zahaczy o ich profil i na kopciuszki, które z góry zakładają, że nikomu nie spodobają się ani jako kobiety ani jako osoby. Tekst, w którym co drugie słowo przewija się: „szukam wrażliwego ale władczego, spokojnego ale z ikrą, spontanicznego ale zaradnego, młodego ale z dużym doświadczeniem życiowym” itd. na mnie działa zawsze odstraszająco. Ale może mężczyźni uważają inaczej.
Ciekawe, do której kategorii mnie zaliczają.
Korespondencja z Żeglarzem Bracikiem trwa. Zabawne, bo żadne z nas nie zapytało dotąd o prawdziwe imię, zajęcie itp. Rozmawiamy o wszystkim, ale nie o tym. Ale wcale mi to nie przeszkadza.
Milutki, czyli Artur, lat 29 napisał mi, że korzysta z portalu randkowego już od dwóch lat. Gdy zapytałam dlaczego tak długo, czy nie znalazł przez ten czas odpowiedniej kandydatki, odpisał, ze owszem, znalazł, nawet dwie, ale jedna go okradła, a druga była mężatką.
Milutki Artur zaproponował spotkanie. Jutro, po południu w kawiarni. Zgodziłam się. Moja pierwsza portalowa randka. Ciekawa jestem, jaki jest naprawdę, na zdjęciu prezentuje się bardzo ciekawie.
Adaś nie odezwał się więcej. Chyba mu się nie spodobałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz